Myśli
Indywidualistki, acz czasem pozwalające innym na lekkie wniknięcie w ich powierzchnię. Są trochę tolerancyjne, choć nie zawsze. Często widać, jak z zadartymi nie-nosami pełzną do swego celu - twarde, ambitne, nieustępliwe. Niektóre tak zaczynają z zamiarem bycia takimi do końca, ale miękną na widok małych, żałosnych iskier, które same są zbyt nikłe, by być myślą. Myśli „ostatecznie” pozwalają im się zabrać, ale zaraz zjawiają się kolejne... i tak, pod koniec drogi do umysłu myśl jest tak obładowana małymi pasażerami, że ciężko jest się jej poruszać. Ale robi to - powoli, konsekwentnie. A na miejscu uświadamia sobie, jak wiele te trzcinki jej dały!
Jako dojrzała myśl może się pochwalić innym, że ma zapach, ma historię, smak, że jest dojrzalsza. Jest tego pewna, ponieważ nie jest samolubna i pyta o opinię inne myśli. Te jej doradzają, co jest dobre i co można jeszcze ulepszyć… Małe iskierki dodają do myśli odrobinę humoru, polotu, ładu albo chaosu, czasem tak potrzebnego. Czasem jakiś przydrożny mędrzec doradzi myśli, by podpełzła do kotlinki, w której wodospad wznosi w niebo chmurę białej pary wodnej. Ale mędrzec ów doradza tak tylko wtedy, kiedy myśl jest cudowna, ale jej adresatem jest dziecko lub ktoś bardzo mało doświadczony. Dlatego ta myśl musi się odrobinę rozcieńczyć, dzięki temu adresat doceni ją, zrozumie i pokocha.
Należy też pamiętać, że myśli nie poruszają się w powietrzu - ocierają się o kamienie, żwir, zbierają przydrożny pył. A to oznacza, że są naprawdę mądre; mają doświadczenie. Nie są puste i ulotne, nie są delikatne i wrażliwe. Nie, one są sprawdzone. Bo jeśli myśl przyjdzie do umysłu delikatna, o nieskazitelnej skórze, to znaczy, że jest niesprawdzona. Dlaczego? Może uciekła, może miała znajomości? A co to oznacza? Nic. Tylko te, które dojdą brudne i zmęczone, są coś warte. Tylko nimi warto się zająć. Są warte wejścia do niezgłębionych czeluści zakamarków labiryntu leżącego w sercu chropowatego i niemal całkowicie kryjącego swym ogromem gmachu ludzkiego umysłu.


Wspomnienia

Wśród mknących wszędzie myśli przemykają chyłkiem wspomnienia. Nie są one materialne, swą efemeryczną poświatę eksponują, jak gdyby była ona czymś fizycznym. Ale one nie istnieją. Są tylko ulotnymi obrazami, które się prześlizgują między tym wszystkim, co znajduje się w umyśle. Ciężko czasem nazwać to wszystko, co się znajduje w umyśle. Ale te rzeczy łączy jedna cecha - zawsze obok nich przemykają jak dostojne skalary wspomnienia.

Wspomnienia są różne, mają różną naturę i eksponują różne obrazy. Niektóre obrazy są wypłowiałem, stare, ledwo widoczne. Niektóre się dobrze trzymają i wciąż są świeże. Kiedy człowiek je ujrzy przed oczami, to mówi: „Pamiętam, jakby to było wczoraj!”. A przecież te wspomnienia są czasem niemal tak stare, jak on sam.

Wspomnienia nie snują się jednak zupełnie bez celu... Doskonale wiedzą, gdzie chcą dążyć, c jest ich ostatecznym celem. A jest nim mała salka w umyśle człowieka. Jest ona pilnie strzeżona, z maleńkimi drzwiami i dwoma oknami. Kiedy jakieś wspomnienie chce, by ktoś je zobaczył, to podpływa do któregoś z tych okien i staje tam. Czasem na chwilkę, czasem bardzo długo. Co tym kieruje? Nic. Absolutnie nie właściciel umysłu. On tu ma najmniej do powiedzenia. Wszystko jest tutaj przypadkowe.